Tu i teraz czyli magia zmian

T

Lubię czytać studia przypadków opisujące wdrażanie zmian w organizacjach. Firma na skraju bankructwa, zatrważające wyniki finansowe, masowy odwrót klientów, groźba zwolnień grupowych… i wtedy pojawia się Ten Ktoś, kto dokonuje radykalnych zmian. Negatywne trendy nie tylko wyhamowują, ale organizacja tak się zmienia, że już rok/dwa/trzy lata później wyprzedza swoją konkurencję. Brakuje tylko odznaki szeryfa, ubitej ziemi, muzyki Ennio Morricone w tle i zegara pokazującego samo południe.

Niestety nie zawsze mamy komfort zmieniania upadającej organizacji. Wręcz przeciwnie, najczęściej mamy wątpliwy komfort wprowadzania zmiany w firmach, które mają się całkiem dobrze, a o zatrudnieniu „nowego szeryfa” nie chcą nawet marzyć. I co wtedy? Wtedy pojawia się problem – kiedy zacząć zmianę? Dlaczego tu i teraz? Wielokrotnie słyszałam obawy „Ale jak mam wytłumaczyć, że od dziś zaczynam działać inaczej, skoro od zawsze działam właśnie tak? Wiem, że zmiana się przyda, ale nie wiem, czy to ten moment. Może lepiej poczekać jeszcze na jakiś bezpośredni powód?”

Potrzebny jest pretekst

Zupełnie mnie to nie dziwi – ja też lubię być postrzegana jako osoba konsekwentna. Konsekwencja jest wysoce pożądana społecznie, a nasza kultura uznaje ją za właściwość osób odpowiedzialnych i godnych szacunku – przywódców i autorytetów. Opór przed niekonsekwencją jest oczywisty, bo ta jest karana nawet utratą zaufania. Zanim więc przejdziemy do rozmrażania sytuacji i budowania potrzeby pilności zmian, potrzebujemy mocnego argumentu, żeby wytłumaczyć, dlaczego właśnie teraz zachowamy się dla odmiany inaczej. Potrzebujemy pretekstu, dla którego właśnie od 6 lutego szef będzie co tydzień odwiedzał pokoje szeregowych pracowników, mimo że od 10 lat siedział na najwyższym piętrem, schowany za zamkniętymi drzwiami.

A co powiesz na to, żeby ten pretekst był magiczny?

Tak wiem, myślenie magiczne i życzeniowe są wszem i wobec, a już z pewnością w biznesie, traktowane z przymrużeniem oka, potępiane lub wręcz klasyfikowane jako symptomy zaburzeń psychicznych. Cóż z tego – skoro są tak mocno wpisane w naszą naturę, że co roku dajemy się wciągnąć w ten sam festiwal postanowień noworocznych. I nawet pełna świadomość, że 18 stycznia świętować będziemy dzień złamania ich wszystkich, nie działa zniechęcająco. Dlatego rozmawiamy o swoich planach, publikujemy deklaracje, że przeczytamy 52 książki w tym roku, obiecujemy, że będziemy codziennie ćwiczyć i wznosimy toasty za postanowienia noworoczne. Oto myślenie życzeniowe i magiczne w najczystszej postaci. Bo cóż takiego się stało? Według umownie określanego czasu nastąpiła zmiana umownie definiowanego roku.

Znajdź zatem i wykorzystaj moment magiczny

Poszukaj organizacyjnego Nowego Roku. To nie musi być 1 stycznia. To może być rocznica nawiązania współpracy z głównym klientem, rocznica Twojej pracy na danym stanowisku, rocznica Twojej pracy w firmie, moment przekroczenia ważnego progu (liczby zatrudnionych, wielkości przychodu, lub przepracowanych godzin). Powiedz, że to właśnie tego dnia symbolicznie zamykamy i podsumowujemy stary rok i otwieramy nowy rozdział, kiedy chcemy usprawnić, zmienić, poprawić.

Takie preteksty wydają się błahe? A znasz eksperyment Ellen Langer i jej współpracowników? Skuteczność prośby wspartej magicznym słowem „bo” wynosi nawet 93% przy takiej samej prośbie bez uzasadnienia spełnianej tylko w 60% przypadków. I z premedytacją napisałam „magicznym słowem”, bo zarówno, kiedy wytłumaczenie brzmiało „Czy mogłabym skorzystać z kopiarki, bo bardzo się spieszę?”, jak i wtedy, gdy brzmiało „Czy mogłabym skorzystać z kopiarki, bo chciałabym skopiować?” skuteczność była równie wysoka*.

Masz więc do dyspozycji dwa sprawdzone mechanizmy – myślenie magiczne i automatyzm reagowania na słowo „bo”. Może więc komunikat „Od 17 lutego będę Was od czasu do czasu odwiedzał, bo 17 lutego mija dokładnie 10 lat, jak siedzę w pokoju dyrektorskim i coraz mniej mam okazji do spotkania z każdym z Was.” będzie wystarczająco przekonującym pretekstem?

No właśnie pretekstem. Bo o ile myślenie magiczne pomaga wytłumaczyć, dlaczego zmiana zadzieje się akurat tu i teraz, to już samej zmiany nie wdroży. Ale to już przecież wiesz.

O eksperymencie Ellen Langer przeczytałam najpierw u Pawła Tkaczyka (Zakamarki Marki, str 76), który cytował Roberta Cialdini (Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka., str 18-19), ale jego oryginalny naukowy opis znaleźć możesz tutaj.

Dodaj coś od siebie