Siła zasad

S

Wyobraź sobie grupę szkoleniową, w której skład wchodzą naukowcy i wykładowcy. Czternaście par oczu egzaminujących wzrokiem, lekko uniesione brwi, zmarszczone czoła, kąciki ust powoli opadające w wyrazie uprzejmej, ale jednak pogardy.

Właśnie zaproponowałam uzgodnienie zasad komunikacji, które będą obowiązywały nas w cyklu szkoleniowym. Zasad komunikacji! Przecież o takich banałach nie rozmawia się w gronie ludzi na poziomie, w gronie ludzi wykształconych. Przecież to się rozumie samo przez się. Opór w grupie jest tym momencie jest niemal namacalny.

A jednak już kilkadziesiąt minut później pierwszy z uczestników powoła się na ustalone zasady: „przecież zgodziliśmy się słuchać, kiedy inni mówią”. Wypowiedziane na głos, przedyskutowane i doprecyzowane (nawet te najbardziej oczywiste), zawsze widoczne – zasady komunikacji naprawdę działają.

A dlaczego o tym piszę? Bo całkiem niedawno przekonałam się o tym po raz kolejny. Podczas spotkania networkingowego TEAM w Krakowie. Mogło być rywalizacyjnie, mógł mieć miejsce podział na kliki – starych i nowych, stałych członków i gości, mogła być presja na autoprezentację, a nie relacje. Ale nie było. Bo były jasne i precyzyjne zasady komunikacji, które nie tylko zostały przedstawione, ale jeszcze były przestrzegane przez stałych bywalców. Nic dziwnego, że o spotkaniach TEAM mówi się na mieście w kontekście dobrej atmosfery.

To teraz rachunek sumienia – zasady komunikacji w mojej organizacji, na spotkaniach, które prowadzę, w narzędziach komunikacji, którymi się opiekuję – działają?

Dodaj coś od siebie