Praca Twoich marzeń

P

Gorszy dzień w pracy? Usilnie zastanawiasz się, co tu robisz? Zamiast przygotować kolejny komunikat do załogi łamiesz sobie głowę, za jakie grzechy pracujesz w komunikacji wewnętrznej? Zrób sobie przerwę, zaparz kawę i czytaj dalej. Okaże się, że właśnie spełniasz swoje  marzenia. Oto 5 dowodów.

W dzieciństwie marzyło Ci się być strażakiem…

… i gasić pożary. Ratować ludzi z płonących domów lub słodkie kociaki z wysokich gałęzi. Nie brzmi, jak praca w komunikacji wewnętrznej? Istotnie małych kociaków tu raczej nie uświadczymy, ale z pożarami sytuacja ma się zupełnie inaczej.

W teorii, kiedy komunikacja wewnętrzna działa, każdy w organizacji ma dostęp do potrzebnych mu informacji. Pożar nie ma prawa się wydarzyć. W praktyce, jakiś wydarzy się na pewno. I to nie jeden raz.

Ktoś podzieli się informacją, która nie powinna jeszcze dotrzeć do ogółu. Ktoś przekręci treść i zniekształci obraz zmiany powodując protesty pracowników. Brzmi znajomo? Pora włączać syrenę alarmową i działać.

W podstawówce marzyło Ci się być kierowcą Formuły 1…

… i wjeżdżać na pełnej prędkości w ostre zakręty wśród wiwatów rozentuzjazmowanego tłumu. Wyciszasz wiwaty i oto mamy komunikacyjną codzienność organizacji.

Jakkolwiek dobrze jest wszystko przygotowane, jakkolwiek sprawnie ułożone są procesy komunikacji w organizacji, nie tak znowu rzadko musimy brać ostre zakręty.

Taka na przykład planowana miesiącami zmiana nagle przyspieszy na końcówce i na komunikację ze wszystkimi zainteresowanymi grupami zostanie raptem trzy dni. Trzy dni, które przy standardowych kalendarzach zarządu dają w praktyce możliwość zorganizowania dwóch 2-godzinnych spotkań.

A czasem, jak wiesz, zakręt będzie miał pełne 180 stopni. Bo zdarza się i całkowita zmiana kierunku działań. I to też trzeba przekonująco wytłumaczyć. Rajdowe emocje gwarantowane.

W młodości marzyła Ci się kariera w dyplomacji.

Niedopowiedzenia, kurtuazyjne rozmowy, rozpracowywanie układu sił, meandrowanie pomiędzy poszczególnymi graczami na arenie międzynarodowej, negocjacje pokojowe i próby uwolnienia zakładników. Szara codzienność komunikacji wewnętrznej.

Bywają organizacje, których kultura przypomina królewski dwór, ale nawet w tych najbardziej demokratycznych, zawsze istnieć będą struktury, które trzeba poznać i w komunikacji uwzględnić. I jak się doskonale domyślasz, nie chodzi tu o schematy organizacyjne, ale o struktury nieformalne z siecią sympatii, zależności, wzajemnych przysług i koalicji.

Najpierw więc jak wstrząśnięci, ale nie zmieszani agenci wywiadu próbujemy takie struktury odkryć. A później rozpoczynamy dyplomatyczny kontredans. Kogo poinformować najpierw, jakie proporcje informacji o sprzedaży i produkcji przyjąć, z kim skonsultować projekt, żeby nie skazać go na porażkę, jak ustalić kolejność prezentacji podczas town hall meeting, jak usadzić szefów podczas firmowej imprezy. Protokół dyplomatyczny w najczystszej postaci.

A i kryzysy z zakładnikami się zdarzają. Miewasz czasem wrażenie, że negocjujesz uwolnienie zakładników, a nie publikację informacji o postępach w projekcie?

Na studiach fascynowały Cię organizacje pozarządowe…

… i od tamtej pory chcesz pracować dla ludzi, dla idei, w imię większego interesu niż tylko zysk. Chcesz burzyć mury dzielące ludzi, zasypywać rowy uprzedzeń i nieporozumień, walczyć z dyskryminacją lub niesprawiedliwą dystrybucją bogactwa. Idealny profil dobrego eksperta od komunikacji wewnętrznej.

Informacja też jest bogactwem. A zadaniem w komunikacji wewnętrznej jest zapewnienie, że nie ma grup dyskryminowanych pod względem dostępu do niej.

Murów do zburzenia i rowów do zasypania w każdej organizacji cała kolekcja. A to działy się ze sobą nie lubią, a to oddziały, a to wreszcie wielki rów mariański: pracodawca – pracownicy.

Jeśli zaglądasz tu częściej, wiesz pewnie, że ten ostatni martwi mnie najbardziej. Dlatego komunikacja wewnętrzna to dla mnie przede wszystkim narzędzie budowanie zaufania. Każdą spełnioną obietnicą, każdą przekazaną informacją rozsypujemy barykady i wyciągamy ludzi z okopów wyniszczającej wojny pozycyjnej. Łopata za łopatą. Krok po kroku.

Od zawsze spędzasz każdą chwilę na budowanie społeczności…

… organizujesz pomaturalne zjazdy, skrzykujesz znajomych do przygotowania Szlachetnej Paczki, znasz wszystkich na osiedlu i właśnie wspólnie organizujecie piknik dzielnicowy na nieużywanym trawniku. Widzisz, nawet po godzinach wciąż pracujesz w komunikacji wewnętrznej.

Bo na tym właśnie polega dobra komunikacja w organizacji. O czasach, kiedy komunikacja wewnętrzna przekazywała jedynie informacje z góry na dół, niedługo będziemy czytać już tylko w starych podręcznikach. Ludzie nie chcą nas słuchać. Chcą, żebyśmy pomogli im usłyszeć się wzajemnie.

Dlatego coraz ważniejszym zadaniem komunikacji wewnętrznej jest angażowanie. A naszą rolą staje się budowanie społeczności ludzi, którym się chce. Wspólnie pracować, wspólnie dzielić się wiedzą, wspólnie zrobić coś dobrego po godzinach.

Praca marzeń, prawda?
Jak mawiają mędrcy – uważaj o czym marzysz. Bo jeszcze się spełni :)

Marzyło Ci się o formule 1 i dyplomacji, a jednak wciąż masz wątpliwości, czy komunikacja wewnętrzna w organizacji to Twoja bajka? Zajrzyj tutaj. Może niektóre z Twoich wątpliwości oparte są na popularnych mitach.
Już prawie Cię przekonałam, ale zastanawiasz się, co to właściwie jest ta komunikacja wewnętrzna :) Kliknij tutaj i wszystko stanie się jasne.
Masz pomysł, o czym jeszcze za młodu może marzyć ekspert komunikacji wewnętrznej? Napisz proszę w komentarzach lub na facebooku.

Dodaj coś od siebie