Jak rozmawiać z roszczeniowymi pracownikami?

J

Wydawało się, że mamy ich w garści, a raczej w złotej klatce z alabastrowymi oknami. Wydawało się, że stworzenie bańki mydlanej, świata idealnego skoncentrowanego na zadaniach, które lubią opakowanego bonusami i wygodami, da nam zaangażowanych pracowników. I co? I klops. Za bardzo rozbudziliśmy potrzeby. Za daleko odlecieliśmy idealizując naszą firmową rzeczywistość. Czar prysł, bańka pękła, a nasi pracownicy stali się roszczeniowi.

Niektórzy zaczęli coraz więcej wymagać. Możemy to nazywać roszczeniowością, ale czy to nie jest przypadkiem zwykła kolej rzeczy? Jeśli do tej pory regularnie podnoszono im poziom komfortu pracy, to nic dziwnego, że oczekują usług osobistego concierge w firmie. Inni zareagowali gorzej – agresywną frustracją. Dziwisz się? A jaka byłaby Twoja reakcja, gdybyś zaczynając pracę marzył o byciu superbohaterem, a po kilku latach zorientował się że traktują Cię jak dziecko? Bo ja bym się wściekła. A gdyby to działo się w idealnych warunkach (całkiem ciekawe zadania, wysokie zarobki, pakiet socjalny bez dna i granic), które powstrzymywałaby mnie przed zmianą pracodawcy, to zostałabym cynicznym męczennikiem. Czy to też Twój „ulubiony” typ pracownika?

Jak rozmawiać z roszczeniowymi pracownikami?

Jak długo się da, dokładnie tak samo jak z pozostałymi. Nie przypinaj łatki, nie zamykaj w stereotypie roszczeniowych krzykaczy. To byłby pierwszy, ale bardzo duży krok w kierunku relacji my-oni, a stąd już tylko kroczek do konfliktów, zimnej wojny i strajków.

Poszerzaj perspektywę

Przebijaj bańkę mydlaną. Mów o biznesie, otoczeniu, konkurencji. I nie – legendarne już „na twoje miejsce jest 100 chętnych”, nie jest mówieniem o biznesie. Nie strasz, tylko wyjaśniaj zawczasu realia biznesowe i pomagaj je zrozumieć. Pokazuj liczby, wykresy, tłumacz strategię i trendy.

Nie więź

Pracownik podpisuje umowę o pracę, a nie dożywotnią przysięgę lojalności. Pozwalaj odejść, nie obrażaj się na odchodzących, utrzymuj kontakty z byłymi pracownikami. Nie jest ujmą dla firmy, że ktoś z niej „wyrósł”. Ba, to może być i zasługa, że tak się tu rozwinął?

Mów do wszystkich

Ufamy takim jak my, co potwierdza raport Edelmana (62% zaufa komuś takiemu jak ja, 52% innym pracownikom, a dopiero 43% – CEO*). Dawaj więc jak najwięcej wiedzy wszystkim swoim współpracownikom i czekaj aż zadziałają wewnętrzne mechanizmy gaszenia tych bardziej „roszczeniowych”.

Nie zamykaj dyskusji

Czasem lepiej, żeby jakiś krzykacz „pojechał po bandzie”, bo wtedy jego osobiści koledzy w końcu nie wytrzymają i zaczną z nim polemizować. Uciszając wykreujesz bojownika o wolność słowa i niezależnie od merytoryki sporu znajdziesz się po złej stronie barykady. Widziałam ten mechanizm w wewnętrznych sieciach firmowych, widziałam na zewnętrznych portalach. Nie wierzysz? Dawno temu w serwisie oceniającym pracodawców o jednej z firm bardzo ostro się wyrażano. Kiedy w końcu padł argument dotykający jej pracowników („pracują tam tylko ci, którzy nie dostali się do konkurencji”), ci nagrali piosenkę „nie obrażaj moich przyjaciół” i wrzucili do sieci. Wszelkie argumenty o kiepskiej atmosferze pracy w rzeczonej firmie upadły.

Nie stygmatyzuj wewnętrznych ruchów oporu

To nie jest tak, że „oni są głupi, roszczeniowi i w głowach im się poprzewracało” i nie musisz traktować poważnie ich petycji o większą liczbę kwiatków, wyższą wilgotność lub wygodniejsze krzesła. W takich bataliach gdzieś zakamuflowana jest realna potrzeba. I wcale nie musi być to potrzeba komfortu. To może być i nawet częściej jest poczucie wpływu lub potrzeba zaznaczenia swojej pozycji. Postaraj się wydobyć je na wierzch i wokół nich rozmawiać.

Daj pracodawcy twarz

Postaw naprzeciwko ruchu oporu człowieka, a nie instytucję. Póki petycje przesyłane są na alias usterki@organizacja.pl lub przekazywane do działu administracji, to mamy retorykę my-oni i strajk na całego. Zejście na poziom ludzi odpowiadających za konkretne decyzje, spotkania twarzą w twarz potrafią agresję wyciszyć.

Czy to od-roszczeniowi zagorzałych „roszczeniowców”?

Może. Kiedyś. Jak zawsze łatwiej zapobiegać niż leczyć. Chociaż, nie będę Cię oszukiwać. Zapobiegać w tym przypadku nie jest tak znowu łatwiej. Ale warto.

* Raport Edelmana z 2014 znaleźć można tu.
** A jeśli już się nie możesz doczekać komunikacji z roszczeniowymi pracownikami, tutaj znajdziesz receptę, jak sobie takich wychować.

Dodaj coś od siebie