Informacyjny detoks

Autor:

Less is more? Nie dla szefów Twittera. Tydzień temu serwis pochwalił się, że da swoim użytkownikom więcej – dokładnie 100% więcej – zwiększając liczbę znaków pojedynczego tweeta do 280. Na co część (spora i wpływowa) odpowiedziała „nie, dziękuję”. Chociaż nie zawsze w tak uprzejmy sposób ;)

Less is moreJeśli pracujesz w komunikacji wewnętrznej, taka reakcja Cię oczywiście nie zdziwi. Jak nikt rozumiesz pewnie, że nie ma na świecie zmiany tak dobrej, żeby nie można jej było oprotestować. Ale przypadek #twitter280 jest dla naszej pracy ciekawy nie tylko z punktu widzenia ogłaszania zmian. To reakcja na wydłużenie informacji powinna zwrócić naszą uwagę.

Wiedzieć więcej

Jednym z mitów komunikacji wewnętrznej jest przekonanie, że ludzie potrzebują więcej informacji. Zanim zaangażowanie pracowników stało się modne, to właśnie hasło „pracownicy potrzebują więcej informacji” dumnie powiewało na sztandarach i pomagało się naszej funkcji rozwijać. I historycznie miało to spory sens. Skoro nie dzieliliśmy się prawie żadnymi informacjami o firmie, każde zwiększenie ich ilości było mile widziane.

Było. Bo dzisiaj sytuacja jest dokładnie odwrotna. Przez lata badania zaangażowania, a wcześniej satysfakcji, zostawiały organizacje z wielce nieużytecznym wnioskiem „pracownicy oczekują więcej informacji o firmie”. Większość organizacji utopiła więc swoich ludzi w zalewie wiadomości.

I chociaż ludziom wciąż brakuje informacji dotyczących ich bezpośredniej pracy, za dużo dociera do nich „ogólnofirmowego spamu”. Co według nich znajduje się w tej kategorii? Sukces innego niż mój projektu, notowania giełdowe, urodziny koleżanki z księgowości, nowy kontrakt, wywiad z prezesem, nowa strategia, stara strategia, wartości, mija, wizja, regulaminy, zasady, imprezy integracyjne, poznaj kolegę z oddziału na innym kontynencie, nowy zakup w IT, zmiana systemu księgowego, remont biura w oddziale… Praktycznie każda informacja o organizacji, której nie są w stanie zinterpretować w kontekście swojej osoby i swojej pracy. Czyli bywa, że nawet 90% naszego wysiłku w komunikacji wewnętrznej.

Niestety komunikacja wewnętrzna wyspecjalizowała się w sprawianiu, że życie naszych organizacji iskrzy się tysiącem różnorodnych informacji. Tylko, że iskrzenie na dłuższą metę męczy oczy.

Less is more

„Chciałbym wiedzieć więcej” – słyszymy tak często, że nie zwracamy już uwagi, że „chciałbym” to tryb przypuszczający. I tak – przypuszczalnie, hipotetycznie, życzeniowo – chcielibyśmy wiedzieć więcej, ale to nie sprawia automatycznie, że zamierzamy zadziałać i się dowiedzieć. Bo dowiadywanie się jest męczące. Dlatego większość z nas stara się minimalizować wysiłek, maksymalizując efekty. W organizacyjnej rzeczywistości oznacza to, że oczekujemy jak najwięcej ważnych dla nas treści w jak najmniejszej ilości informacji. Less is more.

Twitter 280Dlatego 280 znaków na twitterze interpretowane jest jako utrudnienie, bo żeby pozyskać taką samą treść trzeba będzie poświęcić dwa razy więcej czasu. A tego czasu i sił mamy coraz mniej.

Informacyjny detoks

Co „less is more” oznacza dla komunikacji wewnętrznej? Informacyjny detoks. Odchudzenie ilości informacji, ich lepsze sprofilowanie oraz koncentrację na kontekście i treści – a więc jakości, a nie ilości. Co konkretnie możesz zrobić?

  • Przyjrzyj się komunikatom – ile z nich, ale z ręką na sercu, musi dotrzeć do każdej osoby w organizacji?
  • Przyjrzyj się narzędziom – czy masz takie, które umożliwiają dystrybucję treści typu „dobrze wiedzieć” bez inwazyjnego zalewania wszystkich komunikatami? Na ile narzędzia, którymi dysponujesz pozwalają Ci precyzyjnie trafić do osób zainteresowanych tematem bez zawracania głowy wszystkim innym?
  • Przyjrzyj się oczekiwaniom nadawców – czy Twój sposób pracy z nimi uwzględnia precyzowanie i profilowanie komunikatów? Tłumaczysz im, że odpowiedź „każdego” na pytanie „kogo ta informacja dotyczy?” nie jest właściwą odpowiedzią?
  • Przyjrzyj się odbiorcom – czy pokazujesz im, gdzie i w jaki sposób znajdą treści dla nich kluczowe, a gdzie wszystkie pozostałe?
  • Przyjrzyj się swojej roli – jesteś twórcą czy kuratorem treści? Uwierz mi, ludzie będą Ci bardziej wdzięczni, jeśli świetnie sprawdzisz się w tej drugiej roli.

Reguła 140 znaków, w założeniu i w praktyce najlepszych, oznaczała też większy wysiłek po stronie nadawcy. Treść trzeba było przemyśleć i uporządkować, a zbędne informacje odsiać. Formalne ograniczenie od samego początku wymuszało myślenie o odbiorcy. Bo tam po drugiej stronie jest człowiek. Człowiek, który dostał już dzisiaj 60 maili albo spędza dziennie raptem kilkanaście minut w pokoju socjalnym, w którym wisi tablica gęsto utkana zbyt ogłoszeniami.

I jeszcze o komunikacji wewnętrznej

Wypalona komunikacja wewnętrzna Być może to znasz. Zmęczone oczy, pesymistyczny obraz własnej roli, ujemne pokłady entuzjazmu do nowych zadań. Wypalenie zawodowe. Nie omija naszej br...
CEO doceniają komunikację wewnętrzną 17 października 1973 roku na Wembley wydarzyła się historia. Polska reprezentacja powstrzymała angielską, strzeliła jedną z 50 najważniejszych bramek ...
Czy wdrożenie social media pobudzi dialog w organi... Mamy sygnały, że komunikacja wewnętrzna w naszej organizacji nie jest wystarczająco angażująca. Mało kto zagląda do intranetu, ludzie rzadko czytają o...
ZwINNE spotkania – część druga Zwinne spotkania - rozwiązaniem problemu nudnych i nieefektywnych spotkań firmowych? Ale jakie spotkania to zwinne spotkania? Jakie zasady spotkań st...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>