Druk umarł. Niech żyje druk!

Autor:

Na gorąco po lekturze wydawnictw wewnętrznych. Wrażenia i wnioski po piętnastej edycji Konkursu Biuletynów Firmowych Agape. Jak mają się dzisiaj wewnętrzne wydawnictwa firmowe?

Piszę te słowa z kawiarni w księgarni. Po prawej reedycja Babci na Jabłoni, na wprost cała półka ‘dukajów” z lewej designersko ilustrowany miesięcznik o filozofii w piłce nożnej (!). Co drugi egzemplarz tutaj nie tylko pachnie drukiem (wiem, to podobno nie działa już na osoby urodzone nawet kilka lat później niż ja), ale jest prawdziwą ucztą ilustratorską. Gdyby nie obiektywne ograniczenia, to wyniosłabym połowę księgarni razem z półkami do domu i z dumą zapraszała gości.

I właśnie o dumę się rozchodzi. Nie o dostęp do informacji. To jasne, że dzisiaj za ten odpowiadają wewnętrzne sieci społecznościowe i intranety. Ale o dumę właśnie. Że te moje wewnętrzne wydawnictwa firmowe takie na błyszczącym papierze. Że takie jak najlepsze czasopisma branżowe. Że mogę się mężowi pochwalić lub bez obciachu prezentować okładkę w tramwaju.

Druk umarł!…

Birthsdays, babies, ball socres.

Urodziny, dzieci, imprezy firmowe* – sedno komunikacji wewnętrznej i wydawnictw firmowych sprzed kilkudziesięciu lat. Mniej więcej sześćdziesięciu. Z połowy XX wieku. Nie wiem, jak to jeszcze zapisać, żeby brzmiało bardziej archaicznie.

Dziś zgodzimy się, że to zdecydowanie za mało. Przecież jest jeszcze biznes, strategia, cele, klient i otaczający nas świat zewnętrzny. A jednak, kiedy przeglądam strony wyróżnionych magazynów wewnętrznych to między wierszami wciąż pobrzmiewają echa trzech B. Moje hobby, moje podróże, moja recenzja filmu, fotorelacja z imprezy firmowej, dzieciaki, które się ostatnio urodziły i krzyżówki.

Przyczyny mogą być trzy.

Po pierwsze, wewnętrzne wydawnictwa firmowe mają promować wartości firmowe, a wśród nich znajduje się współpraca, koleżeństwo lub jakikolwiek inny imperatyw dobrej atmosfery.

Po drugie, w naszej organizacji istnieje duże zapotrzebowanie na tego typu treści. Co więcej treści te tworzą w dużej mierze sami czytelnicy. Jestem w to w stanie uwierzyć. Sama prowadziłam długie rozmowy z dyrektorem produkcji, który ubolewał, że nie posiadamy sekcji informacji o nowo narodzonych w firmie maluchach. Jeśli tak jest – świetnie. Potrzeba naszego czytelnia matką naszego biuletynu. Pytanie tylko, czy biuletyn z niewielką możliwością natychmiastowej reakcji i bez mechanizmu „lajkowania”, to wciąż najlepsze narzędzie do tego typu treści.

Po trzecie, działamy siłą rozpędu. Kiedyś tak wyglądały poczytne tygodniki (Przekrój z kwestionariuszem Prousta), więc w taki sposób tworzyliśmy gazetki szkolne (sama układałam krzyżówki do Szkolnych sów), więc tak tworzymy gazetki firmowe. Wystarczy spacer między półkami z prasą w pierwszym lepszym empiku, żeby przekonać się, że dziś wydaje się dużo więcej i często zupełnie inaczej niż chociażby Przyjaciółkę.

Niech żyje druk!

Benchamark

Jestem pewna, że redakcja Świata Piwa regularnie taki przegląd „prawdziwej” konkurencji sobie urządza. Bo punktem odniesienia dla wydawnictw wewnętrznych nie są wewnętrzne gazetki innych firm, nie są nawet materiały promocyjne naszej organizacji. Jest rynek prasowy, na którym wydawnictwa dla siebie szukają (lub nie) nasi ludzie. Z tego co pamiętam, takie właśnie przekonanie przyświecało twórcom założeń do wielokrotnie nagradzanego miesięcznika Kompanii Piwowarskiej – równać do najlepszych. I to widać – od strony graficznej po profesjonalizm treści.

Biznes

Biznes może być ciekawy. Biznes jest ciekawy.

Ani Świat Piwa ani Świat PZU nie pozwalają sobie na komfort artykułów wyłącznie od zaprzyjaźnionego HRu i marketingu. Widocznie słowo „świat” w tytule zobowiązuje. Zerknij na artykuł o PZU Zdrowie. Tak to można robić. Infografiki, wypowiedzi wewnętrznych ekspertów – delikatny urok merytorycznych raportów Forbesa unosi się w powietrzu. Można też krócej, dynamiczniej jak Kompania Piwowarska na stronach 4 i 5 swojego wydawnictwa.

I dobrze. Podział na informacje wewnętrzne i zewnętrzne staje się coraz trudniejszy do przeprowadzenia i egzekwowania. Nowy kontrakt – to informacja wewnętrzna czy zewnętrzna? Jest sens dzielić ją na informację prasową o merytoryce kontraktu i informację wewnętrzną o nowym zespole projektowym? Dlaczego nowy produkt miałby interesować tylko naszych klientów? Co więcej informacje typowo wewnętrzne takie jak na przykład wynagrodzenia, bez kontekstu biznesowego są informacjami ułomnymi. Brzmią wtedy jak znienawidzone „tak, bo tak”. Tradycyjna linia podziału na treść dla klienta a treść dla pracowników staje się (stała się?) nie tylko nieaktualna, ale i szkodliwa.

O ile więc będę nawet bardziej radykalna niż autor przytaczanego w Komunikacie artykułu i stwierdzę, że tradycyjnie rozumiane wewnętrzne wydawnictwa firmowe odchodzą do lamusa, o tyle nie podpiszę się pod zdaniem, że biuletynów wewnętrznych nie potrzebujemy. Tak jak internet nie zabił jeszcze druku, tak intranet nie zabija wydawnictwa wewnętrznego. Nie zabija, ale rewolucjonizuje. I to może być piękna rewolucja. Prawdziwy powód do dumy.

* Pojęcie Three Bs wprowadził do rozmowy o komunikacji wewnętrznej Michael C. Brandon w artykule z 1997 roku „From the Three Bs to the High Cs”.

** Jeśli zastanawiasz się, czy inwestować w wewnętrzny biuletyn w swojej organizacji, przeczytaj niezwykle wyczerpujący artykuł Mai Biernackiej Zalety i wady wydawnictw firmowych.

I jeszcze o komunikacji wewnętrznej

Informacyjny detoks Less is more? Nie dla szefów Twittera. Tydzień temu serwis pochwalił się, że da swoim użytkownikom więcej - dokładnie 100% więcej - zwiększając liczbę...
Czy wdrożenie social media pobudzi dialog w organi... Mamy sygnały, że komunikacja wewnętrzna w naszej organizacji nie jest wystarczająco angażująca. Mało kto zagląda do intranetu, ludzie rzadko czytają o...
ZwINNE spotkania – część druga Zwinne spotkania - rozwiązaniem problemu nudnych i nieefektywnych spotkań firmowych? Ale jakie spotkania to zwinne spotkania? Jakie zasady spotkań st...
ZwINNE spotkania – część pierwsza Agile staje się coraz modniejszy. Zwinna organizacja IT - to oczywiste. Zwinny dział HR lub dział komunikacji - to modne. Zwinne spotkania - to jest t...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>