Jak nie mówić o pieniądzach w organizacji?

Najpierw krótka lekcja, jak nie mówić o pieniądzach w organizacji.

Jadę taksówką. Mijamy właśnie sporą firmę i kierowca zagaja:
– Mój brat tu pracuje.
– I jak mu się podoba?
– Ostatnio to średnio. Obiecali premie 600zł, a dali po 230zł.

Zbliża się czas finansowych obietnic. Premie, podwyżki, zamknięcie roku finansowego znowu pojawią na komunikacyjnej agendzie. Tematy, w których przynajmniej o jedno nie musisz się martwić (i właściwie tylko o jedno) – o uwagę odbiorców. Masz ją jak w banku.

Tym bardziej głupio popełnić gafę wobec tak zaangażowanego audytorium. Oto kilka sugestii, jak (nie) mówić o pieniądzach w organizacji. Bez dalszych wstępów i historii – w końcu czas to pieniądz. Czytaj dalej

Social media w organizacji

Wyrzuć intranet w obecnej wersji, odinstaluj każde narzędzie, którego nie używasz, a do promocji polityk mediów społecznościowych zatrudnij alpakę (tak, to zwierzę podobne do lamy). O social media w organizacji, czyli obiecane notatki z listopadowego SmileLondon i debaty podczas #e-biznes festiwal, do której zaprosili mnie Magdalena Grochala i Łukasz Majewski (Komu Komunikacja).

Nie – to nie będzie tekst o tym, czy wewnątrz organizacji jest miejsce dla mediów społecznościowych, czy nie. Bo jest. Tak samo jak kiedyś było miejsce dla gazet, później radiowęzłów, z czasem dla portali internetowych. Czytaj dalej

Regularne spotkania

Nie jest łatwo przekonać kierowników, żeby regularnie spotykali się ze swoimi ludźmi. Może to tylko moje doświadczenie, ale niezależnie od organizacji, w której takie próby podejmowałam, natrafiałam na spory opór części przełożonych. Przecież nie znajdziemy tematów na regularne spotkania. A wiesz, jakie to koszty pół godziny spotkania całego mojego zespołu? Ja jestem nowoczesnym szefem, jestem w ciągłym kontakcie z moimi ludźmi i nie potrzebuję takich sztucznych tworów jak spotkanie.

Ok, tylko dlaczego systemy, które przetrwały wieki, opierają się na regularnych spotkaniach? Nabożeństwa, sesje parlamentu, imieniny u cioci… Czytaj dalej

My król

Zdarzyło mi się ostatnio poprawiać kilka komunikatów, których autorzy nadużywali formy „my”. Jesteśmy zadowoleni, wdrożyliśmy, wygraliśmy, wiemy i jak wszyscy doskonale rozumiemy jesteśmy dumni i przejęci. Skąd taki sentyment do pluralis majestatis? Czytaj dalej