7 przykładów, jak metafora wojny szkodzi

Autor:

Nie można być trochę w stanie wojny – włączenie takiego opisu rzeczywistości w Twojej organizacji wszczepia w nią określone przekonania, które zaczynają mocno kształtować organizacyjną kulturę. I nawet jeśli przyniesie chwilową mobilizację, to na dłuższą metę metafora wojny szkodzi Twojej organizacji. A to dlatego, że metaforę wojny bierzesz z całym dobrodziejstwem inwentarza. A uwierz mi, to nie jest przyjemny inwentarza.

Biznes to wspolpraca Czesci Wspolne

1. Wróg

Wojna wymaga wroga. Pół biedy jeśli wrogiem jest jakieś zjawisko, ale nawet wtedy zastanów się, czy nie lepiej walczyć o coś, a nie przeciwko czemuś. Bo często temu czemuś przypisujemy jakąś nazwę, twarz i już z kategorii abstrakcyjnej staje się realnym wrogiem.

Najłatwiej i najszybciej za wroga uznać konkurencję. Tylko takie podejście ma kilka wad. Jak wtedy traktować osoby, które odeszły do konkurencji? Zdrajcy? A co jeśli będą chcieli wrócić? A jeśli przydarzy się Wam fuzja albo przejęcie? Jakikolwiek wykres konsolidacji wielkich koncernów pokazuje, że droga od silnej konkurencji po konieczność współpracy potrafi być bardzo krótka. Ile fuzji i przejęć było drogą przez mękę, bo obie firmy utrzymywały się w przekonaniu, że tamci za płotem to śmiertelny wróg? Jak zachować twarz, kiedy wróg nagle staje się sojusznikiem?

2. Piąta kolumna

Na wojnie wymaga się bezwzględnej lojalności. Kto nie z nami, ten przeciwko nam. Załóżmy więc, że ktoś ośmieli się mieć inne zdanie lub zwrócić uwagę na problem wewnątrz firmy. Łatwiej go będzie ochrzcić zdrajcą, piątą kolumną i oskarżyć o sabotaż, czy wspólnie poszukać rozwiązania? Każdy dział, który ma uzupełniające się, ale nie identyczne cele, staje się automatycznie wrogiem. Sprzedaż zaczyna oskarżać produkcję o sabotaż, produkcja logistykę o pracę na rzecz konkurencji.

3. Druga strona barykady

Barykada ma to do siebie, że zasłania skutecznie, kto za nią stoi i jaki on jest. Można mu więc z łatwością i bez konieczności doklejać łatki. Klasyczny mechanizm „my i oni”. Dobrze to widać w rozmowach rekruterzy – kandydaci. Kiedy proces rekrutacyjny traktuje się jako wojnę, to mamy wysyp instrukcji jak „wygrać na rozmowie rekrutacyjnej” i wręcz etnograficzne opisy dziwactw kolejnych, roszczeniowych pokoleń X,Y,Z. To się nie ma prawa udać.

 4. Wódz

Rolą wodza jest wydawać rozkazy, rolą żołnierzy – wykonywać. Może to i efektywne, tylko jakoś tak mało koresponduje z gospodarką opartą o wiedzy. No bo, kto będzie chciał słuchać pojedynczego piechura? Z rozkazami się przecież nie dyskutuje. Słyszysz jak ta metafora zamyka wszelkie próby usprawnień? Jak zwalnia z odpowiedzialności za organizację większość pracujących w niej ludzi? Jak buduje bierne posłuszeństwo, tam gdzie oczekujemy zaangażowania?

5. Ofiary

Metafora wojny promuje określone zachowania – rywalizacyjne a nie koncyliacyjne, nacisk na efekt a nie sposób jego osiągnięcia, realizację celu a nie interesy jednostki.  Samo pojęcie interesów w metaforze wojennej zamienia się w przyczółki, bazy i wszelkie inne cele, które się zdobywa (siłą), a nie uzgadnia lub negocjuje. A gdzie się drwa rąbie, tam wióry lecą. W metaforę wojny wpisane są więc ofiary, tłumy bezimiennych żołnierzy siedzących w okopach, czy wojska przerzucane z frontu na front jak pionki na strategicznej mapie.

6. Porażka

Metafora wojny narzuca optykę wygrana – przegrana. Kompromis będzie zawsze zgniły, porażka będzie goryczą, a wygrana staje się celem, do którego można dążyć po trupach. Tylko, że dobry biznes opiera się na rozwiązaniach wygrany-wygrany. Metafora wojny wyklucza nawet ich poszukiwanie.

7. Wygraliśmy bitwę, a nie wojnę

Nie bez powodu niektóre wojny w historii Europy nie są określone celem albo imionami wojujących stron, ale czasem trwania. Rzeczywistość wojny, ciągłego konfliktu, zagrożenia sprawia, że jesteśmy wyczerpani. Utrzymywana w organizacji metafora wojny tylko je wzmacnia. Sukces umniejszany jest powiedzeniem, że „wygraliśmy bitwę, nie wojnę”, kolejne wyzwania „otwierają nowe fronty walki”, a ciągle nieosiągalny cel (bo rzadko udaje się „wykończyć” konkurencję) to męczy, spala i frustruje.

Kiedy więc buzująca w żyłach adrenalina zachęca Cię do walki, zastanów się, czy na pewno chcesz swoich ludzi porwać do wojny. Czy cel wart jest tych wszystkich wrogów, porażek, okopów, frontów, sabotażów i ofiar, które razem w metaforą wojny, nieuchronnie wkroczą w rzeczywistość Twojej organizacji.


Buduję listę kontrolną wyrażeń, które wprowadzają nasze organizacje w stan wojny i których dlatego lepiej unikać. Szukam przykładów metafor, którymi te wojenne można zastąpić.

Przyłącz się. Dorzuć słowa i porównania wojenne, których warto unikać. Zaproponuj inne metafory, które pomogą biznes wytłumaczyć, ale nie wprowadzą go w stan wojny.

Mówmy o pokoju. Nie o wojnie. Biznes to współpraca.

.

I jeszcze o komunikacji wewnętrznej

Wypalona komunikacja wewnętrzna Być może to znasz. Zmęczone oczy, pesymistyczny obraz własnej roli, ujemne pokłady entuzjazmu do nowych zadań. Wypalenie zawodowe. Nie omija naszej br...
CEO doceniają komunikację wewnętrzną 17 października 1973 roku na Wembley wydarzyła się historia. Polska reprezentacja powstrzymała angielską, strzeliła jedną z 50 najważniejszych bramek ...
Informacyjny detoks Less is more? Nie dla szefów Twittera. Tydzień temu serwis pochwalił się, że da swoim użytkownikom więcej - dokładnie 100% więcej - zwiększając liczbę...
Czy wdrożenie social media pobudzi dialog w organi... Mamy sygnały, że komunikacja wewnętrzna w naszej organizacji nie jest wystarczająco angażująca. Mało kto zagląda do intranetu, ludzie rzadko czytają o...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>